A miało być tak pięknie #5 – Zniszczony przez porównania do Małysza

Alkohol, lenistwo, porównania do Adama Małysza – było mnóstwo powodów, przez które kariera Mateusza Rutkowskiego kompletnie się rozpadła.

Rutkowski od najmłodszych lat trenował skoki, razem z dwa lata młodszym bratem. Zapowiadał się na ogromny talent, był dużo lepszy w młodzieżowych kategoriach niż Kamil Stoch, czy Piotr Żyła. Z kolegami mierzył się często na Wielkiej Krokwi, to na niej trenował i oddawał swoje skoki na dużej skoczni.

W międzynarodowych zawodach zaczął startować w wieku niespełna 16 lat. W 2002 roku na mistrzostwach świata juniorów w Schonach zajął 33 miejsce. Rok później była już 17 lokata. W międzyczasie startował w Pucharze Kontynentalnym, gdzie zajął najwyżej 12 miejsce. W końcu nadszedł jednak sezon 2003/2004.

Tuż po nowym roku Apoloniusz Tajner powołał go do kadry. Wszystko po zwycięstwie i trzecim miejscu podczas Pucharu Kontynentalnego w Planicy. Młodzieniec pojechał do Liberca, gdzie w debiucie zajął 37 miejsce. Nazajutrz było jeszcze lepiej, okraszony pierwszym debiutanckim punktem. Tydzień później pojechał również do Sapporo, gdzie w niedzielnym konkursie zajął 15 miejsce.

Po udanym konkursie w Japonii przyszedł czas na kolejne juniorskie mistrzostwa. Zaczęło się świetnie, bowiem już w konkursie drużynowym Polacy musieli uznać wyższość tylko Austriaków z genialnym Thomasem Morgensternem. „Biało-czerwoni” w składzie: Kamil Stoch, Dawid Kowal, Stefan Hula i Mateusz Rutkowski zajęli drugie miejsce.

Dwa dni później miał się odbyć konkurs indywidualnym, ale już wcześniej wszyscy złoto przypisywali Thomasowi Morgensternowi, który miał już za sobą zwycięstwo w zawodach Pucharu Świata w Libercu. Mateusz Rutkowski zamknął jednak usta wszystkim, skacząc w pierwszej serii 104,5 metra, ustanawiając tym samym rekord skoczni Bjorkelibakken. Jednocześnie skoczył aż 7,5 metra dalej od Morgensterna. W drugiej serii  zaliczył 95,5 metra, dzięki czemu zwyciężył z ogromną przewagą (12,5 pkt), zostając tym samym pierwszym polskim mistrzem świata juniorów.

Wieść szybko rozprzestrzeniła się w Polsce. Tego samego dnia odbywał się konkurs Pucharu Świata w lotach w Oberstdorfie, więc komentarz w dużej mierze opierał się na wieściach z Norwegii. Na Rutkowskiego nagle z dnia na dzień spadła ogromna chwała i porównywania do Adama Małysza, przeżywającego akurat mały kryzys.

Mateusz wrócił do Polski w glorii chwały i z marszu wszyscy oczekiwali, że przeniesie swoją dyspozycję na seniorskie konkursy. Pojechał na Puchar Świata do Willingen, tam jednak nie przebrnął kwalifikacji. Do końca sezonu tylko raz awansował do pierwszej serii konkursu w Lahti. Jego forma jednak nie powalała.

Wszyscy oczekiwali, że cuda wykrzesa z niego nowy trener Polaków, Heinz Kuttin, który był zachwycony współpracą z mistrzem świata juniorów, o którym wspominał, że dysponuje fantastycznym odbiciem.

Szybko jednak okazało się, że coś jest nie tak. Zebrał się na sezon 2004/2005, jednak ani razu nie zdołał awansować do drugiej serii konkursu Pucharu Świata. Po sezonie został usunięty z kadry. W maju stracił prawo jazdy za jazdę po alkoholu, a do tego doszły problemy z wagą. Mistrz świata juniorów mocno przytył. Dodatkowo zaczęły się problemy dyscyplinarne. W kolejnym sezonie wystartował tylko raz w konkursie Pucharu Kontynentalnego, gdy zajął 16 miejsce w Zakopanem. Rok później zdobył tylko jeden punkt.

Jak sam wspominał dla niego problemem było lenistwo i alkohol. Miał jednak też sporo problemów ze związkiem. Gdy przytył, związek zaczął się od niego odsuwać. Doszło w końcu do tego, że PZN nie chciał zapłacić za jego wyjazd na zawody Pucharu Kontynentalnego. Rutkowski jeszcze raz wziął się za siebie, zrzucił zbędne kilogramy, jednak miał problem ze znalezieniem nowego sponsora. Ostatecznie zdecydował się odstawić narty. Do dziś ma sporo żalu do mediów, które zrobiły z niego pijaka i związku na czele z Apoloniuszem Tajnerem, który wielokrotnie miał robić mu pod górkę, wpływając na to, że Rutkowski był „wypychany” przez PZN. Nie był powoływany na zawody.

W końcu porzucił sport. Zajął się rodziną. Dołączył do firmy kolegi. Do dziś pracuje fizycznie, a także pomaga bratu, Łukaszowi w prowadzeniu szkółki narciarskiej.

One thought on “A miało być tak pięknie #5 – Zniszczony przez porównania do Małysza

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: