Piotr Łobodziński: Zjadłem na schodach sporo zębów (WYWIAD)

Piotr Łobodziński to postać znana bardziej zaawansowanym kibicom polskiego sportu, a szczególnie sportów mniej znanych. Polski lekkoatleta jest jednak absolutnym hegemonem w biegach po schodach.

Jest pan lekkoatletą od dawna, jednak nie startuje pan w konkurencjach typowo stadionowych. Dlaczego?

Wyczynowo trenuję od 2011 roku, więc dopiero w wieku 25 lat zacząłem wyczynowo trenować. Wcześniej to była raczej zabawa. Na początku np. rzucałem oszczepem, miałem też epizod w sztafecie 4×400 metrów. A po prostu wybrałem taki sport. Zamiast biegać w mrozie, wolałem wyjść na klatkę schodową i tam trenować. W 2011 roku niedaleko miejsca w którym mieszkam był organizowany bieg po schodach. Z racji moich treningów wziąłem udział, zająłem czwarte miejsce i zacząłem się bardziej nią interesować.

Startował Pan w przełajach, biegach górskich i w końcu w bieganiu po schodach. Jak bardzo organizm trzeba przyzwyczaić do tych dyscyplin?

Te sporty nie różnią się tak bardzo. Mój trening jest bardzo podobny do treningu długodystansowca. Czyli biegam dystans kilkadziesiąt kilometrów tygodniowo. Nie robię żadnych skipów, podbiegów, tylko ćwiczenia interwałowe na schodach. Dziesięć lub 12 razy na dziesiąte piętro, czy sześć razy na 28. W ten sposób ten trening się różni głównie. Wysiłek teraz jest podobny do biegów górskich. Pracuje więcej mięśni, ważne są zakręty, by się podciągać na barierkach. To bardzo intensywny wysiłek. Na schodach biegamy 3-10 minut, a zmęczenie jest bardzo duże na mecie.

W pierwszych zawodach zajął Pan czwarte miejsce, później stał się Pan już prawdziwym hegemonem w tej konkurencji. To efekt odpowiedniego przygotowania, czy talent?

W Warszawie zająłem czwarte miejsce, w drugim swoim starcie w Berlinie miesiąc później zająłem już drugie miejsce, tracąc pół sekundy do absolutnego mistrza mistrzów przed moją erą, Thomasa Dolda. 151 biegów, 98 wygranych, 30 drugich, 15 trzecich miejsc. 31 krajów. W 2018 obroniłem MŚ tym razem były w Taipei na Tajwanie. Kolejne miały być w maju tego roku, ale odwołano. Łącznie sześć Pucharów Świata, dwa razy mistrzostwo świata, sześć razy cykl Vertical World Circuit, pięć razy Wieża Eiffla, dwa razy Empire State Building w NYC. Głównie to chyba talent i odpowiednie predyspozycje do tego. Myślę, że nie każdy biegacz górski dałby sobie radę. Trzeba innej koordynacji ruchowej do biegania po schodach. Klatki są dość wąskie, sporo zakrętów, trzeba odpychać się od ścian. Nie można zbyt wysoko podnosić nóg, tylko płynnie wsuwać na kolejne stopnie. Czasami słyszę, jak ktoś tupie, to znaczy, że za wysoko podniósł kolano, a więc później musi stopę opuścić, więc traci energię. I też odpowiednie predyspozycje. M.in. zawodnik, który uzyskuje 1.47 na 800 metrów, stracił do mnie pół minuty w biegu, który trwał dwie i pół minuty i to prawdziwa przepaść.

Do biegania po schodach potrzebne są odpowiednie właściwości fizyczne?

Teraz na moim poziomie jest kilka osób. Każdy więc wygląda inaczej. Ja jestem najwyższy, ale są też tacy bardzo mocno zbudowani, więc nie ma idealnej sylwetki biegacza po schodach. Ale to też widać na maratonach. Bardzo wysoki biegacz potrafi też pobiec bardzo szybko. Najważniejsza jest jednak koordynacja ruchowa. Grałem kiedyś w siatkówkę, badmintona, więc pozwala mi to czuć się na klatce schodowej czuć się „jak ryba w wodzie”.

Czyli dla przykładu najlepszy 800-metrowiec przegrałby na luzie?

Taka brutalna prawda, ale tak. Adam Kszczot, czy Marcin Lewandowski na biegu minutowym mogliby ze mną wygrać, ale w biegach trzyminutowych, musieliby wcześniej potrenować. Ważne jest odpowiednie rozłożenie sił. Gdybym zobaczył np. Bekele w optymalnej dyspozycji w biegu 3-4 minutowym, specjalnie bym się go nie bał. Inaczej tu się biega, więc trzeba to najpierw sprawdzić. W jednej z edycji biegu w Warszawie wystartował Kamil Poczwardowski, który w 2012 roku złamał 30 minut na 10 kilometrów. Na biegu trzy i pół minutowym, stracił do mnie minutę. To pokazuje, że zawodnik na o wiele wyższym poziomie wydolnościowym, z którym na stadionie przegrałbym o dwie minuty, stracił do mnie 25% czasu.

Wspominał Pan o odpowiednim układaniu stopy na schodku, czyli trasy każdego biegu uczy się osobno?

Jeżeli przygotowuje się do danego biegu to staram się przypomnieć jak tam wyglądała klatka schodowa itd. Jeżeli jadę pierwszy raz, oglądam filmiki na Youtube, na których amatorzy biegają z kamerką i nagrywają cały bieg. Przed biegiem, dzień wcześniej, czy nawet godzinę warto wejść na klatkę schodową i sprawdzić swój rytm. Główne różnice to to, czy skręcamy w lewą stronę, czy w prawą, czy klatka jest wąska. Jest pełno takich niuansów, które warto sprawdzić, żeby później nie szamotać się, tylko wejść we własny rytm. Warto zachować ten sam od startu do mety.

Podczas wycieczek zdarza się Panu skorzystać z największych budynków, by potrenować?

Już teraz praktycznie nie jeżdżę turystycznie. A na obozach głównie przebywam nie w miastach, a na terenie wiejskim, więc nie mam takiej możliwości. Najlepsze warunki do trenowania mam tu gdzie mieszkam, w Warszawie. Mam dużo bloków, a także biurowce po 37 pięter w których trenuje, więc lepszych warunków nie znajdę.

Ludzie pracujący w biurach nie patrzą się dziwnie?

Jeżeli biegałem w bloku, to mieszkańcy na początku byli zdziwieni. Teraz, gdy babcia z pieskiem wychodzi na spacer i widzi mnie w krótkich spodenkach, stara się mnie dopingować, więc już ludzie zaczęli się przyzwyczajać. W biurowcach to jednak głównie klatki pozamykane, gdzie nie ma okazji nikogo spotkać. Czasami ktoś wyjdzie na papierosa, ale zdarza się, że jestem godzinę i nikogo nie spotykam, bo to wyjścia ewakuacyjne. Raczej ludzie z nich nie korzystają.

Z właścicielami umawia się Pan wcześniej?

W większości biur nie ma takiej opcji, że wchodzę sobie do recepcji i szukam wyjścia ewakuacyjnego. Wcześniej umawiam się więc z szefem ochrony i jeżeli dostanę pozwolenie, mam odblokowane na dole drzwi ewakuacyjne. W bloku mieszkalnym tego nie muszę, po prostu wchodzę i trenuję. Nie ma takiej opcji, żeby osoba z ulicy szwędała się po takim biurowcu.

Zdarza się, że wchodzi Pan do biura i już wiedzą, że przyszedł Pan potrenować?

W biurowcu w którym trenuję, nie ma takiej możliwości. Wcześniej muszę się umówić, dostać pozwolenie na konkretną godzinę. Tak samo jest w Hotelu Intercontinental, gdzie mam dostęp do 49 pięter, od -5 do 44.

To chyba nie jest sport dla zawodowców?

Jest to jednak pewna nisza. Można powiedzieć, że jestem zawodowcem, bo to moje główne źródło dochodu, ale takich osób, które utrzymują się z biegania po schodach jest kilka osób, czy być może nawet ja jestem jedynym. A też w biegach ulicznych nie jestem taki słaby. W przełajach teraz zająłem szóste miejsce. A w tym roku chciałbym też zejść poniżej 30 minut na 10 km, więc to też nie jest słaby poziom. Większość bieganie po schodach traktuje jednak jako pewną zabawę.

Czyli jest Pan w stanie zająć się tylko bieganiem?

Jest to moje główne źródło dochodu, ale pracuję też jako trener personalny z biegaczami amatorami. Rozpisuję plany tygodniowe i z niektórymi spotykam się na ćwiczeniach specjalistycznych w Warszawie. Przygotowuję biegaczy głównie pod kątem biegów płaskich, ale są też tacy którzy przygotowują się do biegów górskich, OCR czy nawet pod bieganie po schodach.

Widzi Pan rozwój tej dyscypliny?

Na pewno w ostatnich latach dyscyplina się mocno rozwinęła. W Polsce powiem nieskromnie, że to częściowo moja zasługa. Jak będzie wyglądała sytuacja po „koronce” ciężko teraz powiedzieć.

Czuje się Pan ekspertem od schodów?

Myślę, że tak. 10 lat biegania, sporo zawodów zaliczone, więc zjadłem na schodach sporo zębów.

Jakie zawody są według Pana najlepsze?

Takie, które się wygrywa (śmiech). A na poważnie lubię bieg na Wieżę Eiffla w Paryżu. To jedyny bieg w kalendarzu na świeżym powietrzu. Czasami mocno wieje, czasami pada deszcz. Lubię ten bieg. Wygrałem go 5 razy z rzędu.

Jest Pan ekspertem od schodów, ale to oznacza alergię na windę?

Nie. W dół zawsze zjeżdżam windą w czasie treningu. A w dzień normalny, jeżeli w bloku mam dotrzeć na drugie piętro to używam windy. Poza treningiem nie mam żadnych przeciwskazań do używania windy.

Przy prywatnych spacerach widząc schody, ciągnie Pana, żeby wbiec?

Przebiec raczej nie, natomiast gdy jestem w jakimś biurowcu już mam takie zboczenie zawodowe, zastanawiam się ile stopni, w którą stronę, czy poręcz jest wygodna, już pod kątem zorganizowania zawodów. Więc czasami myślę w ten sposób.

Może w przyszłości dobrym pomysłem byłoby zostać architektem schodów?

W tej kwestii już chyba niewiele da się wymyśleć. Schody w największych budynkach są budowane w celach ewakuacyjnych, żeby jak najszybciej się schodziło. Wysokość stopnia generalnie też jest standardowa 16-17 centymetrów.

Producenci schodów nie pytali Pana o opinię jako eksperta?

Myślę, że schody nie mają już takiego przeznaczenia do biegania pod górę, tylko do szybkiej ewakuacji ludności, więc zakładam, że akurat o to nikt nigdy mnie nie spyta.

Jak trenuje Pan podczas kwarantanny?

Mój trening w obecnej sytuacji ma na calu podtrzymanie formy wypracowanej zimą. Biegam mniej i na mniejszej intensywności. Bardziej to przypomina roztrenowanie. Wychodzę na wybiegania 10-15km co drugi dzień, ale na schodach nie biegałem już od ponad miesiąca. Po pierwsze nie mam teraz dostępu do swojej klatki schodowej, która jest w hotelu, a w blokach mieszkalnych zjeżdżanie windą z mieszkańcami byłoby lekko kłopotliwe. Dodatkowo z maseczką na twarzy bym się chyba udusił.

Jakie ma Pan plany na najbliższe miesiące?

 Do momentu gdy nie usłyszę jakichś konkretów odnośnie terminów biegów, mój trening będzie wyglądał jak już wspomniałem, czyli bieganie w kratkę. Teoretycznie nie odwołano jeszcze MP w bieganiu po schodach we Wrocławiu w Sky Tower pod koniec maja, ale wątpię aby zezwolono na przeprowadzenie tych zawodów. Nie będę ukrywał, że motywacja nie jest obecnie najwyższa, ale to się szybko zmieni, jeśli zawody wrócą do kalendarza. Niewątpliwie to jest bardzo trudny rok dla sportowców, nikt się tego nie spodziewał.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: