Pozytywy w polskim biathlonie

Michael Greis pozostanie szkoleniowcem reprezentacji kobiet, z kolei u mężczyzn Adama Kołodziejczyka zastąpił Anders Bratli. W obydwu przypadkach wydają się to bardzo pozytywne informacje.

Greis objął polską kadrę kobiet wiosną 2019 roku, podpisując wstępnie umowę na rok, który wcześniej prowadził kadrę Stanów Zjednoczonych, wcześniej szlifując umiejętności trenerskie, po tym jak w 2012 roku zakończył bogatą karierę sportową.

Jak się okazało trzykrotny mistrz olimpijski z Turynu bardzo dobrze spisał się w swojej roli. Choć sam narzekał, że ma do dyspozycji zaledwie cztery zawodniczki, gotowe do startów w zawodach Pucharu Świata, wszystkie podniosły swój poziom sportowy. W klasyfikacji Pucharu Narodów „Biało-czerwone” zajęły co prawda 11 miejsce, co wydawało się wynikiem delikatnie poniżej oczekiwań, jednak kapitalnie spisywała się przede wszystkim Monika Hojnisz-Staręga, która szybko stała się liderką polskiego zespołu narodowego, a w minionym sezonie 10-krotnie zajmowała miejsce w pierwszej dziesiątce zawodów Pucharu Świata. Bardzo dobrze spisała się też na mistrzostwach świata, zajmując czwarte i szóste miejsce.

Podobnie w Anterselwie bardzo dobrze spisała się sztafeta, która przed ostatnią zmianą zajmowała pierwsze miejsce, ostatecznie kończąc zawody na siódmej lokacie. W zawodach PŚ punktowały też Kamila Żuk (dwa razy miejsce w pierwszej dziesiątce) i Kinga Zbylut. Jak podkreślał nowy prezes Polskiego Związku Biathlonowego, Zbigniew Waśkiewicz zależało mu na tym, by jak najdłużej utrzymać szkoleniowca, by kobiety mogły w dobrych warunkach, bez zmian przygotowywać się do igrzysk olimpijskich w Pekinie w 2022 roku.

Po rezygnacji z funkcji trenera reprezentacji mężczyzn, Adama Kołodziejczyka, ruszyły również poszukiwania szkoleniowca na to stanowisko. Zmiana po dwóch latach wydawała się też konieczna, w końcu w naszym męskim biathlonie nie zmieniło się tak naprawdę nic. Szczególnie, że Kołodziejczyk ma za sobą pracę z kadrą kobiet, która była oceniana źle, mimo początkowych sukcesów. Z męską kadrą pozornie dobry wynik w sztafecie (13 miejsce i drugi najlepszy wynik w dekadzie) i pięciokrotne punktowanie zawodach Pucharu Świata, z czego w pierwszej 30-tce raz znalazł się Grzegorz Guzik. Ciągle nie można powiedzieć, że polska reprezentacja się odradza.

Nowym trenerem został więc Anders Bratli, który ma za sobą pracę w norweskim Fossum IF, a następnie chińską reprezentacją, gdzie mógł współpracować z Ole Einarem Bjoerndalenem i Darią Domraczewą. Rok wcześniej był też asystentem w męskiej kadrze Czech. Jak sam powtarza duży udział w jego decyzji miała rozmowa z Tobiasem Torgersenem, z którym pracował przy chińskim zespole narodowym.

Norweg ma za sobą starty jako zawodnik, jednak największe sukcesy odnosił jako junior. Jego seniorską karierę wstrzymały też kontuzje. Od razu po odstawieniu nart zajął się pracą trenerską i przez cztery lata pomagał wielu szkoleniowcom, zbierając od nich spore doświadczenie. Jego ciągle młode podejście może okazać się momentem przełomowym. W końcu mówiąc brutalnie w męskiej kadrze ciężko o gorsze wyniki. Bowiem póki co bezskutecznie staramy się wygrzebać ją z mielizny, na której osiadła po zakończeniu kariery przez Tomasza Sikorę.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: