A miało być tak pięknie #6 – Zdrowie nie pozwoliło rozwinąć skrzydeł

Jeszcze niedawno Wael Jallouz uchodził za najbardziej perspektywicznego szczypiornistę na świecie. Problemy zdrowotne spowodowały jednak ogromny zjazd i wstrzymanie kariery.

Na tunezyjskich ulicach dzieci częściej grają w piłkę ręczną, niż nożną. To zdecydowanie bardziej popularny sport, a sami Tunezyjczycy są zdecydowanie najbardziej utytułowanym zespołem na Czarnym Lądzie. W 46-letniej historii mistrzostw Afryki, nigdy nie zdarzyło się, żeby „Orły Kartaginy” nie zdobyły medalu.

Tak samo swoją przygodę ze szczypiorniakiem rozpoczynał Wael Jallouz. Od najmłodszych lat wyróżniał się siłą i warunkami fizycznymi. W swoim rodzinnym Hammamet dołączył do klubu, w którym zaczął regularnie pokazywać swoje umiejętności.

Już w 2009 roku zaprezentował się z fantastycznej strony na mistrzostwach świata juniorów, gdzie doprowadził swój zespół do czwartego miejsca. Dwa lata później Tunezyjczycy z Jallouzem w roli głównej zdobyli brązowy medal.

W końcu w 2013 roku prosto z Tunezji trafił do jednego z największych klubów świata, THW Kiel, zostając pierwszym Afrykaninem w historii niemieckiego potentata. Jak sam powtarzał wtedy najcenniejsza była dla niego możliwość pracy z Alfredem Gislasonem, który do tej pory prowadzi zespół.

Jallouz bardzo ambitnie podszedł do niemieckiej przygody. Oglądał niemiecką telewizję, by jak najszybciej opanować język. Ostatecznie jednak nie przekonał do siebie szkoleniowca i głównie oglądał kolegów z ławki.

Po roku zdecydował się zmienić otoczenia, lecz wcale nie przeszedł do słabszego klubu. Wzmocnił jeden z najmocniejszych zespołów na Starym Kontynencie, hiszpańską Barcelonę. Tam również zaczął pierwszy sezon od podglądania kolegów, jednak po pierwszym sezonie stolicę Katalonii opuścili Nikola Karabatić i Sergiej Rutenka, a na dodatek poważnej kontuzji doznał Filip Jicha.

Xavier Pasqual dał więc szansę Tunezyjczykowi, który niemal od razu zaczął błyszczeć. Nagle okazało się, że Barcelona ma w swoich szeregach prawdziwą perełkę. Jallouz dysponował potężnymi warunkami fizycznymi (197 cm wzrostu i 93 kg wagi), do tego był bardzo szybki, świetnie spisywał się w defensywie, a jego prawej ręki bała się cała Europa. Szybko dostał propozycję przedłużenia kontraktu i wydawało się, że będzie kolejną wielką gwiazdą szczypiorniaka.

Bił wszelkie rekordy strzeleckie, jednak wszystko w końcu uległo zmianie. Zaczęły mu doskwierać problemy zdrowotne, oprócz kolejnych kontuzji, nabawił się niezidentyfikowanej infekcji, która zaatakowała oczy, a na dodatek spowodowała znaczną utratę wagi.

To spowodowało wypożyczenie do Fuchse Berlin, jednak tam praktycznie wcale nie grał, bowiem jak twierdziło otoczenie klubu ze stolicy Niemiec twierdziło, że nie tylko jest zaniedbany, ale w ogóle nie wygląda jak sportowiec. W zeszłym roku przeszedł do francuskiego Chartres, które było faworytem do awansu do Ligue 1. Tam nie omijały go problemy zdrowotne. W końcu zdecydował się rozstać z piłką ręczną, choć nadal miał kontrakt z Barceloną. Kontuzja palca spowodowała jednak, że Jallouz nie był w stanie grać.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: