Co oni tam robią #1 – Chętny na powrót do Ekstraklasy

Zaczynamy nowy cykl, tym razem z zawodnikami, o których aż dziw bierze, że jeszcze grają w swoim klubie, a nie wylecieli na szersze wody. Rozpoczynamy od polskiego akcentu i zawodnika, który zaczyna przewyższać polską II ligę. A jest nim zdecydowanie lider GKS-u Katowice, Marcin Urynowicz.

Wychowanek Gwarka Zabrze od długiego czasu uchodził za wielki talent. W swojej juniorskiej ekipie przyćmiewał go jednak Szymon Żurkowski, po którym było widać, że musi przebić się do zawodowej piłki. Jednak to właśnie Urynowicz był graczem, który świecił szczególnie strzelonymi bramkami mimo, że występował głównie na pozycji ofensywnego pomocnika.

Dowodem tego są jego występy w międzywojewódzkich ligach. W sezonie 2013/2014 zaczął występować ze swoim Gwarkiem w Centralnej Lidze Juniorów, dodatkowo zdążył zgromadzić kilka występów w seniorskiej piłce w lidze okręgowej jako 16-latek. W najwyższej juniorskiej lidze strzelił 28 bramek, do tego dorzucił debiutanckie trafienie w okręgówce.

W kolejnym sezonie jego Gwarek musiał walczyć w wojewódzkiej lidze, z którą jednak poradził sobie bez większego problemu, czego efektem były baraże o CLJ. Tam w dwumeczu Zabrzanie rozgromili Gwardię Koszalin łącznie 20:1, a Urynowicz trafił do siatki rywali siedem razy, ciągle występując głównie na pozycji numer dziesięć.

W międzyczasie swoimi statystykami zaczął niemal sam zapisywać się w notesach skautów. Tak pod koniec 2014 roku zjawił się na testach w Borussii Dortmund. Ostatecznie po sezonie przeszedł naturalną drogę najbardziej utalentowanych zawodników Gwarka i przeszedł do Górnika Zabrze, gdzie bardzo szybko dostał szansę debiutu w Ekstraklasie.

Głównie grał w III lidze, jednak udało mu się trzykrotnie wyjść na boisko w meczu Ekstraklasy. Dużo częściej występował w pierwszym zespole po spadku do I ligi, gdzie rozegrał prawie 500 minut. Nie zdołał jednak strzelić ani jednego gola i tym zaczynał wręcz irytować. Często jednak stawiał na niego Marcin Brosz, rzadko jednak trafiał na swoją ulubioną pozycję.

Przez niemal cały sezon 2017/2018 łączył grę w III-ligowych rezerwach i głównie pojedyncze minuty w Ekstraklasie. W końcu pod koniec sezonu w pięciu ostatnich meczach sezonu strzelił trzy bramki. Zdążył też zadebiutować w eliminacjach do europejskich pucharów. Podobnie było w kolejnym sezonie, jednak po pół roku Urynowicz zdecydował się zmienić otoczenie, tłumacząc się małą ilością minut w pierwszym zespole. Przeszedł na półroczne wypożyczenie do Odry Opole. Na Opolszczyźnie zagrał w czterech meczach I ligi, strzelając bramkę w spotkaniu z Chojniczanką i zaczęły się jego problemy z kontuzjami, które jak sam mówi odrobinę zahamowały jego karierę.

Zacząłem mieć problemy z regularnymi występami, dlatego zdecydowałem się na odejście do Odry. Liczyłem, że tam będę grał dużo więcej. Tymczasem zaczęły trapić mnie kontuzje. Trzy razy naderwałem mięsień dwugłowy w tej samej nodze. Zdecydowałem się na drugoligowy GKS, a tu jeszcze przed rozpoczęciem sezonu przytrafił mi się ten sam uraz. Mało tego na początku rozgrywek w meczu z Bytovią po zderzeniu z rywalem miałem pęknięte cztery kości twarzoczaszki. Kiedy wróciłem, grałem w masce – mówił w wywiadzie dla Łączy nas piłka.

Ostatecznie przed rozpoczęciem poprzedniego sezonu zdecydował się na zejście niżej, lecz zamiast łączenia gry w pierwszym zespole i rezerwach, zacząć regularnie grać w II lidze. Tak trafił do GKS-u Katowice. Tam jednak mógł czuć się zawiedziony. Zgromadził łącznie 24 spotkania, jednak nie był wiodącą postacią. Zdecydowanie lepiej spisywali się Adrian Błąd, czy Szymon Kiebzak. Po sezonie i braku awansu do I ligi, poziom frustracji w Katowicach był tak duży, że niektórzy zaczęli domagać się odejścia Urynowicza.

Ostatecznie jednak został w zespole a trener Rafał Górak przesunął go z ataku do środka pomocy. To okazało się kluczowym momentem. W swoich pierwszych czterech meczach, gdy wchodził z ławki strzelił trzy bramki. Gdy dostał szansę  pierwszym składzie strzelił dwie bramki Olimpii Grudziądz. Obecnie ma na koncie 11 bramek w 17 meczach II ligi i teraz nikt nie wyobraża sobie GKS-u bez Urynowicza w środku pola.

To może okazać się problemem. Po tak udanej rundzie z pewnością zjawi się na niego sporo chętnych, a jak powtarza sam 24-latek ciągnie go bez przerwy do Ekstraklasy i powrót do najwyższej ligi jest jego celem.

Fot. Roosvelta81.pl

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: